sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 49


- Niespodzianka! – dobiegły mnie głosy siatkarzy.
Na hali zobaczyłam sprzęt do muzyki, a po chwili rozległa się już po całej hali. Z boku stał stolik z alkoholem i przekąskami.
- Nie musieliście. – przytulałam wszystkich po kolei.
Niektórych już pewnie nie zobaczę… A przywiązałam się do nich, do ich stylu życia, nawet do nadal dla mnie dziwnego Zagumnego…
- Wasze zdrowie. – Zibi uniósł kieliszek szampana w górę.
Widziałam, że był już wcięty. Ale chyba każdy ma swój rozum, prawda?
- Chciałabym wam podziękować za te 7 dni. Polubiłam was… - powiedziała Kaśka.
- Cieszę się, że przynajmniej z kilkoma będę mogła się widywać, bo przecież też z Bełchatowa. – mówiłam i nagle odwróciłam się, by wytrzeć łzy.
- Nie płacz.. jeszcze nie raz ze sobą zagramy. – przytulił mnie Kurek.
- Przecież my często jesteśmy u was.. często wam spuszczamy lanie… - Igła zaśmiał się w stronę Kłosa.
- Haha, pomarzyć możesz.. Za marzenia nic nie płacisz.. – wyśmiał go Andrzej.
Na hali zobaczyłam Czarną.. Dopiero teraz? Chyba przed chwilą przyszła… Nie sama.. Z Mackiem.
Ale wiecie co? Nie będę się nikim dziś przejmowała. Po prostu ten ostatni dzień tutaj chcę się zabawić.
Od razu zaczęłam tańczyć z Włodarczykiem. Mało co nie płakałam ze śmiechu. Potem tańczyliśmy w kółku, gdyż ze względu, że było tylu chłopaków, a tylko 3 dziewczyny…
Podczas gdy świetnie się bawiłam i gdy nalewałam sobie soku podszedł do mnie Zibi kompletnie zalany.
- Pomóż mi, źle się czuję. – wybełkotał.
- Nie dziwi mnie to, tyle w siebie już wlałeś.. – zaczęłam mówić, ale moje słowa do niego nie docierały. – Dobra chodź. – chwyciłam go pod ramię i wyprowadziłam na zewnątrz.
- Już mi lepiej…. Jesteś kochana.. – przytulił mnie, a raczej próbował udusić…
- Nie pij więcej.. Alkohol ci szkodzi. – oderwałam go od siebie.
- Obiecuję, - położył dłoń na sercu. – Dzięki, że się o mnie troszczysz. – zbliżył się do mnie. Odsunęłam się, ale objął mnie w pasie.
- Zibi..- zaczęłam, ale za późno, bo zaczął mnie całować w usta.
Nie oderwałam się, bo byłam pijana? Po części…
- Weź się dziewczyno ode mnie odwal. To, że tu jesteś nie znaczy, że mi się podobasz.-  nagle mnie odepchnął.
Stałam jak wryta. O co tu chodzi? Odwróciłam się w tył, bo właśnie tam Bartman zerkał. Ujrzałam tam osobę, której teraz nie chciałabym widzieć.. nie w tym momencie.
- Alek to nie tak.. – pokręciłam głową. – Zaplanowałeś to.. – odwróciłam się do Bartmana i dałam mu w twarz.
Aleks gdzieś wybiegł. Ja ze łzami w oczach pobiegłam za nim. Błagałam żeby poczekał ale on mnie nie słuchał.
- Chyba wysłuchać mnie możesz.. Przynajmniej tyle dla mnie zrób. – ustałam przed nim.
- I co? Samotna byłaś? Nie chciałaś? Dzięki, ale gdzieś to już słyszałem. – Muszę ochłonąć. – niemalże przesunął mnie i poszedł przed siebie.
Czułam się okropnie. Siedzę pod drzewem i próbuję sobie to wszystko wytłumaczyć. Czemu Bartman to zrobił? Co ja mu zrobiłam?
- Tu jesteś, wszędzie cię szukam. – przed sobą ujrzałam Czarną.
- Chcę zostać sama. – skuliłam się.
- Przestań wreszcie udawać dorosłą. Bartmanowi za to co zrobił należy się nauczka.
- Skąd wiesz co zrobił? – spojrzałam na nią zaniepokojona.
Czyli już wszyscy wiedzą?
- Bartman chodzi i się chwali, dlatego trzeba mu dać w kość… - zaczęła obmyślać plan. – Już wiem! – krzyknęła z radości.
- Tylko nie przesadzaj.. – nie wiadomo co ona wymyśli…
- To on przesadził, tępy idiota. – powiedziała oddalając się.
Siedziałam tu dobre kilka minut. Ani śladu Nikoli. Zaczęłam się trochę o nią martwić. I po zemście…
- Już.. – powiedziała zdyszana, a w ręku trzymała jakąś płytę.
- Co to?
- Kiedyś Maciek mi opowiadał, że Bartman śpiewa pod prysznicem.. a raczej drze się… - zaśmiała się, a ja razem z nią. – No i Maciek kiedyś go nagrał..
- Nie niemów, że…
- Tak, tu jest nagranie… - przybiła ze mną piątkę.
Po drodze do hali powiedziała mi ostateczny plan.
- Jula.. nie przejmuj się Bartmanem.. – na wejściu powitał mnie Ignaczak.
- Spokojnie.. – uśmiechnęłam się. – To może jakieś karaoke? – zapytałam a wszyscy włącznie z Bartmanem się zgodzili.
Chłopaki przynieśli sprzęt, a ja powiedziałam, że na płycie są fajne piosenki i ją uruchomiłam.
Po chwili każdy słuchał śpiewu Bartmana. Nigdy jeszcze nie widziałam go takiego wkurzonego. Każdy cisnął z niego bekę.
- Chyba mi się płyty pomyliły.. – podrapałam się po głowie i z triumfem na niego popatrzyłam.
On wybiegł z hali, a ja przybiłam z Nikolą piątkę. Potem zaczęliśmy tańczyć. Darowaliśmy sobie to całe karaoke.
- Ale z ciebie wredota. – zaśmiał się Karol, gdy razem tańczyliśmy.
- Powinien się cieszyć, że tak to się skończyło dla niego. – uśmiechnęłam się.
Potem nie miałam już siły na tańczenie i na zabawę… Podziękowałam chłopakom za to, że mnie tak miło pożegnali i skierowałam się do pokoju. Gdy byłam już za zakrętem hali, nagle ktoś pociągnął mnie za rękę.
-  Sama zaczęłaś tą wojnę.. – powiedział wkurzony Bartman.
- Puść. – syknęłam.
- Ośmieszyłaś mnie, ale spokojnie, odpłacę się. – szarpnął mnie za rękę.
- No chyba nie… - usłyszałam głos za sobą, a potem ktoś uderzył Bartmana.
Przyjrzałam mu się bliżej. To Aleks. Poczułam ulgę, że jednak został i może w końcu da mi wyjaśnić całą sytuację, ale nie musiał od razu go bić…
- Aleks proszę, zostaw go… - próbowałam go od niego odciągnąć…
- Spróbuj jej dotknąć, to cię zabiję.. – jeszcze nigdy nie widziałam go tak wkurzonego.
Zobaczyłam, że Aleks ma rozciętą wargę. W końcu dał spokój. Bartman też ucichł. Razem z Atanasijević`em skierowaliśmy się do mojego pokoju.
- Pokaż, trzeba to opatrzeć. – wzięłam gazę i wodę utlenioną. Zaczęłam wycierać jego usta.
- Nie wiem jak mogłem mu uwierzyć… - delikatnie złapał mnie za rękę.
- Ja też nie wiem.. – uśmiechnęłam się. – Ale zaraz… Skąd wiesz, że to on to wszystko wymyślił?
- Maciek mi powiedział. Podobno to widział.. A ja mu wierzę. – na te słowa aż z rąk wypadła mi woda utleniona.
- Muszę mu podziękować.. – przytaknęłam. – Dziękuję. – pocałowałam go w policzek.
Poczułam się dziwnie… Jakoś tak inaczej. Chyba zaczynam się przekonywać do Alka…
- Kocham cię.. – wziął ode mnie rzeczy do opatrzenia jego wargi i rzucił w kąt. Następnie zaczął całować w usta.
- Idiota. – zaczęłam się śmiać kiedy wziął mnie na ręce.
Położył mnie na łóżku, a następnie znalazł się obok mnie. Chyba czekał na moją reakcję.. Ja wiem do czego takie coś prowadzi.. Trochę się tego obawiałam.
Nie wiem czemu tak miałam, ale gdy na niego patrzyłam, od razu pojawiał się uśmiech na mojej twarzy.
Po chwili spojrzał na mnie jak jeszcze nigdy… Następnie zaczął delikatnie całować. Potem „położył się” na mnie.
Nie wiedziałam co mam robić. To było miłe, ale chyba to na tyle.
Gdy zaczął zdejmować moją koszulkę, nie wiedziałam, jak mam się zachować. Odwróciłam głowę w bok zmuszając go do zaprzestania tego co robi…
- Ja.. nie jestem gotowa.. – powiedziałam jąkając się.
- Przepraszam.. Poczekam.  –pocałował mnie w czoło i zszedł ze mnie.
*************

Witajcie! ;)
Jak wam mijają wakacje?
Jest ktoś, kto po wakacjach idzie do nowej sql? Np po gim? ;)
Widzę, że jest Was co raz mniej ;/
Ale to pewnie przez wakacje, więc odpoczywajcie :)
Pozdrawiam kochani ;*

wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 48


- Szybko, schowajcie mnie.. – zaczęłam panikować.
Wzięłam od Gumy gazetę i schowałam się za nią.
- Lubisz się chować za znanymi osobami, co? – zaśmiał się Włodi, pokazując Tuska na okładce czasopisma.
- Przed kim się chowasz? – zajrzał z do mnie z góry Możdżon.
- Przed tym chłopakiem. – kiwnęłam głową, w jego stronę. – Co on tu robi? – szczerze to nie wiedziałam kim on jest.
- Maciek? Może trenuje idiotko.. – dogryzł mi Zbyszek.
- Zamknij się.. – syknęłam, a on uśmiechnął się z triumfem.
- Zibi przeginasz. – stanął w mojej obronie Winiarski.
- To ona ma wiecznie jakieś problemy. – powiedział Bartman i z wielkim oburzeniem wyszedł, zwracając uwagę wszystkich, na nasz stolik.
- O nie, zauważył mnie.. – wyszeptałam, kiedy ten od sukienki zaczął iść w naszą stronę.
Chłopaki zaczęli się ze mnie śmiać i stwierdzili, że panikuję. Ale skąd ja mogłam wiedzieć, że to sportowiec? I że akurat tu w Spale się pojawi..
- Cześć. – zaśmiał się, gdy mnie zobaczył. – Pogadamy?
- Jasne. – uśmiechnęłam się i razem z nim skierowałam się na zewnątrz.
Usiedliśmy na ławce, która znajduje się przed Spałą.
- To przypadek, że się spotkaliśmy? – poruszył charakterystycznie brwiami.
- Nie sondzę. – roześmiałam się, a on za mną.
- Co tu robisz? Znaczy.. nie chcę być wścibski. – powiedział zmieszany.
- Trenuję trochę. Długa historia.. Przyjechałam ze szkoły. Nie tylko ja, są tu jeszcze dwie moje koleżanki.. Znaczy jedna koleżanka, bo do tej drugiej się nie przyznaję. – roześmiałam się. – A ty?
- Trenuję. Niedługo sezon się zacznie..
- A co ty w ogóle trenujesz? Piłka nożna? – zaczęłam zgadywać.
- Wyglądam ci na piłkarza? – zaśmiał się. – Za mało zer na koncie. – uśmiechnął się. – Skoki narciarskie. Co roku tu jesteśmy.
- Rozumiem. – przytaknęłam.
- To co z tą kawą? Obiecałaś mi.. – zrobił smutną minę.
- Ale tylko kawa i nic więcej… - powiedziałam trochę speszona.
- Dokładnie. – uśmiechnął się.
Umówiliśmy się, że po siłowni, na której musiałam się stawić, pójdziemy razem na kawę. To chyba nic złego…
Gdy wracałam z powrotem do swojego pokoju, ktoś wyszedł z za ściany.
- Śledzisz mnie Bartman? – uniosłam brew. Nawet nie wiecie, jak ten facet mnie wkurzał.
- Chciałabyś. – fuknął.
- No to miłego dnia. – minęłam go.
- Nie pogrywaj sobie tak ze mną. – złapał mnie za rękę.
- Jak? – weź go człowieku ogarnij…
- Nie udawaj.. – roześmiał się. – Jesteś żałosna słonko. – puścił mnie i sobie poszedł.
Weszłam do pokoju. Dziewczyn nie było. Gdzie one się podziewają? Cały czas gdzieś łażą.. Położyłam się na łóżku. Nagle usłyszałam jakiś szmer. To chyba dobiegało z szafy.
Podeszłam tam. Trochę się bałam.. Nagle z szafy wyskoczył Igła.
- Buu! – nastraszył mnie.. a raczej próbował mnie nastraszyć.
- Ignaczak powiedz ty mi jedno.. Jak ta twoja żona z tobą wytrzymuje? – pokręciłam z niedowierzaniem głową.
- Jak kocha to wytrzymnie. – zaśmiał się. – Czego chciał ten Maciek?
- Niczego. – wzruszyłam ramionami. – Nie martw się, nie zdradzam Alka.
- Ja tego nie powiedziałem. – uniósł ręce w geście poddania się.
Razem z Igłą udałam się na siłownię. Przebrałam się w coś wygodnego, a następnie zaczęłam ćwiczyć. Zmęczyłam się od samego patrzenia na chłopaków, jak ciężko trenują.
Po siłowni wzięłam prysznic i ubrałam się : http://allani.pl/zestaw/962763-962763-kolekcja-wiosna-lato-2014 i wyszłam przed Spałę. Tam czekał na m nie Maciek.
- Ładnie wyglądasz. – uśmiechnął się.
- Dzień jak co dzień.. – roześmiałam się.
Nagle zobaczyłam dwóch spacerujących się siatkarzy. Gdy nas zauważyli od razu do nas podeszli.
- Oba, Julcia jaka wystrojona. – powiedział Włodi.
- Może Aleks przyjeżdża w odwiedziny? – zaśmiał się Karol.
- Wojciech policzymy się później… - syknęłam.
- Dobra, dobra, czekaj, tylko niech Aleks przyjedzie. – powiedział Włodarczyk i razem z Kłosem poszli z powrotem do ośrodka.
Przez chwilę szliśmy w ciszy, aż dotarliśmy do jakiejś kawiarni.
- Nie mówiłaś, że masz chłopaka. – powiedział upijając łyk kawy.
- Nie pytałeś. – zaśmiałam się.
- No tak. – uśmiechnął się pod nosem.
Potem rozmowa szła nam lepiej. Rozmowa szła na luzie. Dowiedziałam się w końcu kim on tak naprawdę jest. Maciek Kot – skoczek narciarski, trenuje w Spale do sezonu i jutro przyjeżdża reszta skoczków.
Wróciliśmy do ośrodka. Idąc korytarzem na kanapie przy recepcji siedział Muzaj, a obok niego Nikola… Byłam w szoku, bo widać było, że już się znają, a nawet bardzo dobrze znają.
- Cześć. – zdefiłam ich.
- O cześć. – powiedziała Czarna. Nawet nie zauważyłam kiedy Kot się zmył. – Byłam u ciebie, ale cię nie było.
- Ale był Maciek, tak? Rozumiem. – zaśmiałam się i skierowałam się do swojego pokoju.
Nie umiem udawać. Byłam zazdrosna, dlatego tak się zachowałam. Trochę się pogubiłam. Przecież i wyłącznie Aleks powinien mnie teraz interesować. A propo niego… postanowiłam napisać mu sms`a.
„ Kiedy wracasz do Bełchatowa? Tęsknię :( Całuję mocno, mocno ;*”
Na odpowiedź długo nie musiałam czekać.
„ Za kilka dni będę już trenował. Kocham cię. Cały czas o tobie myślę ;*”
Pomyślałam, że już starczy tych miłych słów… Postanowiłam zejść na kolację.
- O, a któż tu zawitał ? – przed sobą zobaczyłam Szczęsnego, Lewego i Piszczka.
- Też się cieszę, że Was widzę.. – zaśmiałam się.
W sumie to ich pobyt w Spale był mi obojętny. Ja nic do nich nie miałam, ale siatkarze ich niecierpili.
- Kiedy wyjeżdżasz? – zapytał Robert.
- Jutro. – na samą myśl o tym robiło mi się smutno. Przywiązałam się do chłopaków.
- Szkoda. – podsumował Wojtek.
Wróciłam do pokoju. Zaczęłam rozmawiać z dziewczynami o naszym wyjeździe ze Spały. Przecież to już jutro rano. Zdziwiło mnie, że żaden siatkarz do nas nie przyszedł.. Nie chcą się pożegnać?
- Padam.. – powiedziała Klaudia, kiedy wyszła z łazienki.
- Chyba dziś nie zasnę. – pokręciłam głowa.
Nagle pod drzwiami zauważyłam jakąś kopertę. Zerwałam się na równe nogi. Podeszłam i przeczytałam zawartość kartki.
- „ O 20.00 czekajcie na hali. Proszę się ładnie ubrać” – przeczytałam na głos.
- O Boże! Co ja założę? – Plastik podbiegł do szafy.
- Otrząśnij się pustaku, ktoś sobie jaja z nas robi… - zaśmiała się Kaśka.
- Też tak myślę, ale można dla beki iść sprawdzić, kto jest tym debilem. – wzruszyłam ramionami.
Poszłam do łazienki. Przebrałam się : http://allani.pl/zestaw/957001-957001-kolekcja-wiosna-lato-2014 i razem z dziewczynami poszłyśmy pod halę.
Jako, że Kaśka była najbardziej odważna, to ona otworzyła drzwi. Wszędzie było ciemno. Cisza.
- Wracajmy, mówiłam, że to żart. – zawróciłam, ale nagle światło się zapaliło.
************************

Jest nowy rozdział :D
Podoba się? ;p
Troszkę mnie nie było xd
Czytacie? :)

piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 47


- Coś jeszcze chcesz Bartman? – westchnęłam, nie przejmując się jego docinkami. Są ludzie, których po prostu trzeba olać..
- Przecież ten wasz cały związek nie ma szans.. – zaśmiał się.
- Tak Zbyszku, masz rację. – powiedziałam na odczepne.
- Więc po co to wszystko? Bo siatkarz? Bogaty, sławny? – za to najchętniej dałabym mu w mordę. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i odeszłam.
Wybiegłam na zewnątrz. Wsiadłam do autokaru, który od razu kierował się do Spały. Gdy przyszli wszyscy siatkarze, ruszyliśmy w drogę.
Założyłam słuchawki i rozmyślałam, czy dobrze zrobiłam. Po 3h byliśmy już w Spale. Ja jakoś nie miałam ochoty z nikim gadać. Nagle dostałam sms`a.
„ Jak się czuje moja księżniczka?” – Aleks.
Ja wiem, że związki na tym polegają, ale dla mnie to jest bez sensu. Oczywiście także, odpisałam mu jakieś miłe słowa. Trochę razem popisaliśmy, a następie zeszłam na kolację. Humor mi się trochę poprawił.
Zeszłam na kolację. Byłam tam pierwsza. Po mnie, zaczęli gromadzić się siatkarze.
- Igła ty znowu gadasz sam do siebie? – spytał ze śmiechem Łukasz.
- No wiesz, lubię sobie czasem pogadać z kimś inteligentnym. – Ignaczak przeczesał ręką włosy.
Nagle mój telefon zaczął wibrować… Sms od Wojtka :
„ Przyjdź pod Spałę, teraz.”
Dziwny sms… Od razu wstałam i poszłam na spotkanie z Włodarczykiem. Domyślałam się, że głównym tematem będzie Alek.
- Jesteś ostatnio bardzo tajemniczy..- zaśmiałam się, widząc go siedzącego na ławce.
- Jesteś z Alkiem? – wstał.
- Tak, a to jakiś problem? Ludzie, za bardzo się interesujecie czyiś życiem.. – podniosłam głos.
- Jako twój przyjaciel powinienem pierwszy o tym wiedzieć… - spojrzał na mnie.
- I tak nikomu o nas nie mówiłam.. – pokręciłam głową.
- A co z Maćkiem?
Usiadłam na ławce… Pewnie Muzaj go wysłał, by się o mnie czegoś dowiedział.
- Przecież możesz zapytać Maćka. – wzruszyłam ramionami.     
- On nie chce o Tobie rozmawiać… Ale nie mogę patrzeć jak się męczy. Cały czas chodzi wkurzony…
- Żadna nowość. – przerwałam mu.
- Coś się wydarzyło między wami, tak? – próbował coś ze mnie wyciągnąć.
- Wojtek… jakby Maciek chciał, to na pewno by ci o tym powiedział. Nie mam zamiaru nikomu opowiadać o takich sprawach. Nie mam prawa żeby o tym rozmawiać… - wstałam i ustałam obok niego. – Przeszkadza ci, że jestem z Alkiem?
- Mi nie.. ale chłopaki gadają. Wiesz jacy oni są.. Ja tylko chcę, żebyś była szczęśliwa. – przytulił mnie.
- Wiem Wojtuś.. – zaśmiałam się. – I bardzo się cieszę, że mnie wspierasz.. Ale nic na siłę. – skrzywiłam się.
- To co, sztama?
- Sztama. – przybiliśmy sobie piątkę.
Razem z Włodarczykiem weszłam na stołówkę. Usiedliśmy obok reszty. Nie dawało mi spokoju, to co powiedział Wojtek.. że siatkarze gadają. Postanowiłam to wyjaśnić.
- Nie lubicie Alka… - zaczęłam.
- Lubimy… - powiedział nieprzekonująco Winiar.
- Szczerze.. – zmrużyłam oczy.
- Maksymalnie nie.. – powiedział Drzyzga.
- Spokojnie, jeszcze 3 dni męczarni ze mną, a potem luzik.. – lekko się uśmiechnęłam i poszłam do swojego pokoju.
Chyba zrobiło im się głupio. Zatrzymywali mnie, ale ja wolałam być sama. Było mi przykro, że nikt nie akceptuje tego związku.. Hm.. a czy ja sama go akceptuję?                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      
Gdy weszłam do pokoju zastałam tam dziewczyny. Kaśkę, Klaudię i jeszcze kogoś, kogo bym się nie spodziewała..
- Czarna? – zaśmiałam się i ją przytuliłam.
- Nie kurwa, sierotka Marysia. – zaśmiała się i odwzajemniła mój gest.
Z pozostałymi dziewczynami również się przywitałam. One gdzieś poszły, tym samym zostawiając nas same.
- Jestem z Alkiem.. – powiedziałam, a ona nic.
- Wiem.. Cała Spała o tym huczy. – uśmiechnęła się.
- Idioci.. – zmrużyłam oczy, przypominając sobie o siatkarzach.
- Czyli ty i Maciek… nic, tak? – to pytanie było dziwne, dość dziwne.
Znałam Nikolę bardzo długo. Ona z chłopakami miała niezły kontakt. Niczego się nie krępowała. Co mam powiedzieć, że mi zależy na nim i że ma się od niego trzymać z daleka?
- Nic. – powiedziałam krótko, a następnie zmieniłam temat. – Na długo przyszłaś?
- Na trochę. Przyszłam cię tylko przywitać. Jutro przyjdę. Uciekam. – uściskała mnie.
- Pa. – odprowadziłam ją do drzwi.
PERSPEKTYWA MUZAJA:
- Uważaj. – powiedziałem, gdy ktoś na mnie wpadł.
Była to dziewczyna. Miała czarne włosy, wysoka, ładna…
- To ty uważaj kretynie.. – syknęła upadając na podłogę.
- My się czasem kiedyś nie poznaliśmy? – podałem jej rękę.
- Poradzę sobie. – powiedziała i wstała. – Ty jesteś Maciek, tak?
- A ty nie jesteś koleżanką Julki? – wiedziałem, że to ona.. ale wolałem się upewnić.
- Jestem. – ziewnęła. – Muszę iść.
- Spotkamy się kiedyś? – w tych sprawach jestem kretynem i idiotą, ale muszę… W głowie mam już plan.
- Może. – powiedziała z uśmiechem i bez pożegnania wyszła.
Coś czuję, że z nią będzie ciężko.. Ale to dobrze, że zna się z Julką.
PERSPEKTYWA JULII:
Nad ranem usłyszałam pukanie do drzwi i jakiś hałas.
- Jula wstawaj. – ktoś wparował do mojego pokoju.
- Ignaczak.. frajerze.. – wymamrotałam.
- Idziemy na ryby, no już wstawaj.. – ściągnął ze mnie kołdrę.
- Po co ja tam?
- Oj dawaj, będzie fajnie… - zaśmiał się.
Wstałam.. Najchętniej rozszarpałabym tego człowieka. Nie wiedziałam co mam na siebie włożyć.. Jeżeli nad jeziorem to będą komary. Ubrałam się cieplej.
- To jak brygado, ruszamy? – spytał Winiar, a obok nas pojawiła się jeszcze Kaśka i Klaudia.
- A ty w tych butach? – Karol popatrzył na Klaudię.
- Tam są komary, pogryzą cię. – spojrzał na nią Andrzej.
- Ah te baby… - zaśmiał się Fabian, po czym dostał ode mnie po głowie.
Gdy doszliśmy na miejsce, chłopaki wyciągnęli wędki i zaczęli łowić ryby. Nie rozumiałam tego. Ja wiem, że każdy ma swoje pasje, ale to już jest przegięcie.
- Emocje jak na grzybobraniu… - powiedziała Kaśka, a ja zaczęłam się z niej śmiać.
- Zamilcz dziewczyno, bo rybki płoszysz! – skarcił ją Igła.
- Boże tu są żaby! – wrzasnęła Klaudia.
- Jeżeli są komary, to żaby tym bardziej. – powiedział jak zwykle spokojny Możdżon.
- Patrz jaka ładna żabka. – Bartman zaczął torturować Klaudię.
- Weź to.. – zaczęła piszczeć.
- Noż kurwa mać, cisza! – wrzasnął Guma.
Wszyscy spojrzeli na siebie. Oj chyba lepiej z Pawełkiem nie zaczynać..
Wróciliśmy do ośrodka. Przebrałam się : http://allani.pl/zestaw/945953-945953-kolekcja-wiosna-lato-2014 i zeszłam na śniadanie.
Usiadłam przy stoliku razem z chłopakami. Nigdzie nie widziałam Muzaja. Może to i lepiej… Zaczęłam się rozglądać, czy na pewno go nie ma. Nagle dostrzegłam kogoś, kogo bym się tutaj nie spodziewała…

środa, 9 lipca 2014

Rozdział 46


W ciszy doszliśmy do mojego pokoju. Gdy usiedliśmy na łóżku nadal panowała cisza…
- Ja mam czas… - chrząknęłam.
- To nie jest takie łatwe… - znów na mnie naskoczył, ale gdy zobaczył moją minę, uspokoił się. – To nie ma sensu. – wstał i skierował się do drzwi,
- Kurek, siadaj.. – spojrzałam na niego z politowaniem.
Posłuchał i ponownie wrócił na swoje miejsce, czyli tam gdzie siedział wcześniej.
- Dostałem propozycję grania za granicą. – powiedział po chwili.
- To chyba dobrze.. powinieneś…
- Nie przerywaj… - skarcił mnie wzrokiem. – W Rosji.. Rozumiesz? To dla mnie szansa, wiem. – pokiwał głową. – Ale za dużo mnie tu trzyma… Rodzina, znajomi… i jedna dziewczyna… - w tym momencie spojrzał na mnie.
Poczułam się dziwnie, tak jakby mnie za to winił.. sama nie wiem.. Również na niego spojrzałam a następnie spojrzałam w dół.
- Ale ona nie wie o moich uczuciach.. I się nie dowie.. – dodał.
- Czemu nie chcesz spróbować? Przecież możesz z nią pogadać.. – w tych sprawach to akurat jestem ostatnią osoba, która powinna doradzać.
- Ale jej się podoba ktoś inny.. z resztą tylu się koło niej kręci.. Na mnie nawet nie zwraca uwagi.
- A jest ciebie warta? – westchnęłam.
- Jest wspaniała, cudowna.. I tak cudownie mi się z nią rozmawia.. – uśmiechnął się pod nosem.
- Musisz z nią pogadać. Może ona też cię lubi, ale nie jest pewna co ty czujesz… - kiwnęłam głową.
- Ale ja nie umiem gadać z dziewczynami… - skrzywił się. – Zaraz coś palnę, tylko debila z siebie zrobię.
- Dzięki…. – zaśmiałam się.
- To znaczy… z tobą jest inaczej. Znam cię. Ty jesteś inna. – zaśmiał się.
- Kurek, najpierw pomyśl o tym kontrakcie.. Jeżeli ta dziewczyna serio coś do ciebie czuje, a ty jej narobisz nadziei i wyjedziesz do Rosji.. Rozszarpie cię Kurek. – zmrużyłam oczy.
Przez chwilę zastanawialiśmy się co zrobić, żeby wszystko wyszło, tak jak powinno. Kurek postanowił, że pogada z tą dziewczyną. Pełen podziw… Jest w stanie zrezygnować z klubu dla tej dziewczyny… Mam nadzieję, że się nie rozczaruje…
W końcu mogłam spokojnie iść spać. Najpierw wzięłam ciepłą kąpiel, a potem położyłam się do łóżka.
Budzi zadzwonił punktualnie o 7.00. Ubrałam się : http://allani.pl/zestaw/960649-960649-kolekcja-wiosna-lato-2014 i zeszłam na śniadanie.
Przy największym stoliku dostrzegłam kilku siatkarzy. Od razu się do nich dosiadłam.
- Cześć. – przywitałam ich z uśmiechem.
Nikt nie odpowiedział. Wszyscy mieli smutne miny. Nie wiem o co mogło chodzić… a aż boję się zapytać.
- Co jest? – zapytał Bartman, który wszedł na stołówkę. Był w normalnym nastroju, czyli okazywał swoją chamskość, nienawiść do mojej osoby.. Jednym słowem – nic nowego.
- Kurek dzisiaj nie zagra… - powiedział pod nosem Guma.
- Czemu? Znowu plecy? - dopytywał Zbyszek.
- Zatruł się. – powiedział Igła.
- Alkoholem… - dodał Winiar.
Gdy to usłyszałam, mało co z krzesła nie spadłam… Pewnie Bartek ma przypał. I na kogo to wszystko będzie? Że przez kogo się upił? Tak Julia, zachciało ci się pomagać.
Wstałam i szybko wybiegłam ze stołówki. Od razu wpadłam do pokoju Kurka.
- Ty tępy idioto… - powiedziałam widząc go leżącego na łóżku, a obok niego Pita z miską w ręku.
- Odejdź, odejdź, bo będę rzygać! – powiedział krzywiąc się.
- Co na to trener? – to pytanie skierowałam do Piotrka, bo wiedziałam, że z Bartkiem się raczej nie dogadam..
- Nie wie, że to przez alkohol. Nagadaliśmy mu, że zjadł nieświeżą rybę.. – na te słowa się załamałam.
- Ona mnie nie chce.. – usłyszałam głos Kurka. – Kosza mi dała…
- To jeszcze nie koniec świata.. Ogarnij dupę. – no może ta rada przemówi mu do rozsądku, bo już sama nie wiem, co on wyprawia.
Kurde, facetów to ciężko jest ogarnąć..
Wyszłam z jego pokoju i udałam się na halę. Dziś miałam ćwiczyć razem z chłopakami, ponieważ mieli mieć lekki trening przed meczem. Przebrałam się : http://allani.pl/zestaw/961099-961099-kolekcja-wiosna-lato-2014 i od razu z chłopakami zaczęliśmy rozgrzewkę.
Potem trochę poodbijaliśmy. Oczywiście ja jak zwykle z Bartmanem. Nie odzywałam się do niego, nie reagowałam na jego głupie zaczepki, po prostu wmawiałam sobie, że taki człowiek w ogóle nie istnieje…
Potem trener omawiał szczegóły dzisiejszego meczu. Przypominał taktykę, rozstawienia…
Około 15.00 byliśmy już na hali. Ty razem nie zakładałam żadnej koszulki aby kibicować naszym. Nie chcę zrobić przykrości Aleksowi, a wiem, że dziś rozmowa mnie nie ominie. W sumie może lepiej wyjaśnić pewne rzeczy.
Zaczął się mecz. Postanowiłam porobić trochę zdjęć. To pewnie mój ostatni mecz, na którym jestem… W Spale już tylko 3 dni i znowu do Bełchatowa. Polubiłam chłopaków. Na samą myśl, że to ostatnie chwile z nimi, robiło mi się przykro.
Nasi łatwo pokonali Włochów 3:0. Cieszyłam się z ich wygranej. Wyszłam z trybunów, aby pogratulować chłopakom.
- Ignaczak jak zwykle the best… - zaśmiałam się i go przytuliłam.
- The best ever, kurwa.. – uniósł mnie do góry, a ja zaczęłam się śmiać. Potem pogratulowałam całemu zespołowi.
- Chodźmy stąd. – usłyszałam głos Alka. Złapał mnie za rękę i pociągnął pod szatnię. – Nikt tu nie przyjdzie, bo wszyscy muszą zostać na hali jeszcze godzinę. – wytłumaczył się.
- Przykro mi, że przegraliście. – kompletnie nie wiedziałam co mam mówić.. Z resztą to on chciał gadać.
- Dziś to wy byliście lepsi. Ale nie o tym chciałem z tobą rozmawiać. – złapał mnie za rękę.
Zapanowała cisza. Czułam jego równomierne oddech. Miałam wrażenie, że boi się zacząć temat.
- Jak byłem w Serbii, to cały czas o tobie myślałem. A byłem tam tylko 3 dni. – uśmiechnął się. – Więcej bym bez ciebie nie wytrzymał. Uświadomiłem to sobie…. – przysunął się do mnie i czekał na moją reakcję.
Nagle zobaczyłam Muzaja, który idzie do szatni. Byłam na niego wściekła, że po tym co się wydarzyło olewa mnie… Postanowiłam się na nim zemścić…
Pocałowałam go namiętnie. On od razu odwzajemnił gest. Muzaj to wszystko widział.. tego jestem pewna. Patrzył na mnie z taką złością…
Gdy się od niego oderwałam, czułam się podle, jak jeszcze nigdy. Może uczucie przyjdzie z czasem? Nie chciałam, żeby wyszło, że chcę się jedynie zemścić na Muzaju. W Alku jest coś takiego, co mnie przyciąga.
- Kocham cię. – wyszeptał i zaczął delikatnie całować po szyi.
Nic nie odpowiedziałam. Wtuliłam się w niego. Z oczu poleciały mi łzy. Szybkim ruchem je wytarłam.
- Czyli już jesteś moją dziewczyną? – zapytał z uśmiechem.
- A ty moim chłopakiem. – zaśmiałam się. – Jesteś pierwszym… - spojrzałam w dół.
- To dla mnie wyróżnienie. – pocałował mnie w usta. – Marzyłem o tej chwili. – jeszcze raz mnie przytulił.
- Wracajmy już.. Jeszcze odjadą beze mnie. – oderwałam się od niego.
Aleks złapał mnie za rękę i pognaliśmy w kierunku hali. Nie starczyło mi odwagi, żeby wejść tak na halę. Puściłam jego rękę i szłam jedynie przy jego boku. Chyba był rozczarowany, bo spojrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem.
- Jula jedziemy zaraz. – podszedł do mnie Możdżonek.
- Jasne. – uśmiechnęłam się.
Popatrzyłam na Marcina, jak kieruje się do szatni. Następnie odwróciłam wzrok na Aleksa.
- Muszę iść. – popatrzyłam mu w oczy.
- Pocałowałbym cię, ale jeszcze ktoś zobaczy. – wiedziałam, że będzie zły…
- Przepraszam.. – powiedziałam i sama pocałowałam go namiętnie, tak jak ostatnim razem. Potem bez słowa odeszłam.
Skierowałam się pod szatnię, aby poczekać na chłopaków.
- Fajna ta szopka. – usłyszałam za sobą czyiś głos.
***********************
Czytacie? ;)
A jednak Aleks..
Pozdrawiam ;*
Zapraszam do komentowania ;*

sobota, 5 lipca 2014

Rozdział 45


Zauważyłam, że ten chłopak od sukienki zaczyna się oddalać. Zdjęłam buty, bo w nich to raczej bym nie pobiegła… i zaczęłam podążać za nim.
- Zaczekaj! – krzyknęłam cała zdyszana, trzymając buty w rękach.
- Dziękuję, niczego nie kupuję. – powiedział, a ja odruchowo odwróciłam się w tył.. On to mówił do mnie?
- Muszę panu oddać pieniądze za sukienkę. – zaśmiałam się i zaczęłam grzebać w torebce w poszukiwaniu portfela.
- Aaa, to ty. – uśmiechnął się zakłopotany. – Nie musisz, to był powiedzmy.. prezent? – wzruszył ramionami.
- Przecież ja nawet pana nie znam. – uniosłam brew.
- Maciek jestem. – podał mi rękę. Również mu się przedstawiłam. – No, to teraz prezent możesz przyjąć, bo się znamy. – zaśmiał się.
- Będę się z tym nie najlepiej czuła. To jeżeli nie chce pieniędzy, to mogę ci zaproponować… kawę? A raczej trzydzieści kaw, za cenę tej sukienki..- roześmiałam się, a on za mną.
- Chętnie, ale innym razem. Muszę iść, a czuję, że jeszcze się spotkamy. – powiedział z uśmiechem i zaczął się oddalać.
Powróciłam do chłopaków. Usiadłam obok nich. Oni dyskutowali między sobą, wymieniali swoje opinie.
- Zobaczycie Real wygra 3:1 z Barcą. – powiedział Karol, a Andrzej zaczął się śmiać.
- Wielka Barcelona coś nie w formie. Ale Karol nie przejmuj się, kiedyś, może za kilka sezonów forma wróci. – wyśmiał go Andrzej.
- I sezonowcy Barcy też. – powiedziałam z uśmiechem. Na piłce nożnej zbytnio się nie znam, ale pojęcie ogólne mam.
- Jula, a ty za kim? – spytał Igła.
- Barca. – odpowiedziałam dumnie i przybiłam piątkę z Karolem.
- Nie jesteś godna by obok mnie siedzieć… - powiedział zniesmaczony Wojtek i nagle wziął mnie na ręce.
- Wojtek, żartujesz prawda? – spytałam, gdy stanął obok fontanny.
- Ani trochę. – roześmiał się.
- Ej no pomóżcie… - powiedziałam błagalnie do chłopaków, ale tamci woleli się śmiać…
I tu nastąpił moment dla mnie niemiły, a wręcz nieprzyjemny. Ten idiota wrzucił mnie do fontanny.. Dobrze, że nie miałam nic w kieszeniach, bo wszystko by poszło do kosza.. Wszyscy ludzie patrzyli na nas i ze śmiechem kręcili głową.
- Włodarczyk zabiję cię… - powiedziałam najpierw poważnym tonem, ale gdy na niego popatrzyłam zaczęłam się śmiać..
- Wyglądasz.. – zaczął Ignaczak, ale ja mu przerwałam.
- Nie prowokuj Krzysztofie.. – zmrużyłam oczy i zaczęłam gonić Włodka.
Uciekał szybko, ale chyba dał mi fory bo po kilku metrach zatrzymał się.
- No i co mi zrobisz? Nic nie zrobisz. – wytknął mi język.
- No jak ty mnie denerwujesz debilu! – walnęłam go w głowę. Oczywiście to wszystko działo się na żarty.
- Coo? Niedosłyszałem, jeszcze chcesz popływać? – zaśmiał się i wziął mnie na ręce. Nawet nie zdążyłam uciec..
- Już mnie to nie śmieszy. – zrobiłam smutną minę.
- Ale mnie śmieszy… - zaczął się ze mną kręcić dookoła własnej osi.
Po tych wszystkich naszych „żartach” razem z siatkarzami zaczęliśmy się zastanawiać, co dalej mamy ze sobą zrobić.
- Może kino? – zaproponował Ziomek.
- Pamiętam jak byłem kiedyś w kinie.. – zaczął Karol, ale Andrzej mu od razu przerwał.
- No wow, serio? – zaśmiał się, a my wszyscy za nim.
- Na Bolku i Lolku. – dokończył dumnie swoją historię.
- Interesująca historia, mów dalej. – Wojtek teatralnie potarł ręką brodę.
- W sumie na jakiś dobry horror… - zaczął zastanawiać się Wrona.
- O nieee… - pokręciłam głową.
- No Jula, przecież to nie jest straszne… - zaczął jęczeć Karol
- Ale co? – uniosłam brew.
- Piła 3… - powiedział, a Krzysiek popatrzył na niego z przerażeniem.
- Co? – zaczął kasłać, a ja zaczęłam się śmiać. Gdy spotkałam się z jego przeraźliwym spojrzeniem ucichłam.
W sumie zbyt wiele do gadania to ja nie miałam… Chłopaki zdecydowali się na tą piłę. Ja i Igła nie byliśmy zachwyceni, ale co my mogliśmy? Chyba jedynie seans w łazience przesiedzieć…
Gdy kupowaliśmy bilety Ignaczak wziął mnie na bok.
- Może pójdziemy na kawę? Nie chce mi się oglądać żadnego filmu.. – lekko się uśmiechnął.
- Boisz się? – zaśmiałam się. Że ja się boję to normalne.. Ale DOROSŁY FACET?!
 - Ciszej! – szepnął. – Ja? No weź przestań. – od razu się wyparł.
- Igła, przecież cię nie wydam. – roześmiałam się. – Też nie chcę tego oglądać. – powiedziałam obojętnie.
 - To co robimy?
- Mam pomysła! – zaśmiałam się.
Podeszliśmy do chłopaków. Po drodze wytłumaczyłam Ignaczakowi plan działania.
- Brzuch mnie boli.. – powiedziałam i syknęłam.
- Tak nagle? – zdziwił się Wojtek.
- Bolał mnie wcześniej, ale nie aż tak.. – w oczach miałam łzy.. Kurwa, ja nie wiem jak Ignaczak mi się za to odwdzięczy..
- Pójdziemy do apteki, a potem do hotelu. Przypilnuję jej. Przecież sama nie pójdzie. – Igła objął mnie ramieniem.
- Ominie was film, ale trudno.. – powiedział Kłos.
- Tak chciałem obejrzeć.. – zasmucił się. – Ale cóż.. Jula chodź.. – powiedział Krzysiek, a ja mało co powstrzymałam się od śmiechu.
Oczywiście, do żadnej apteki nie wstępowaliśmy. Od razu skierowaliśmy się do hotelu, żeby nie było żadnych podejrzeń. Nagle dostałam sms`a.
„Będziesz jutro na meczu? Musimy pogadać.”
Oczywiście wiadomość od kogo? Od Aleksa. Będę na meczu.. bo chłopaki już wcześniej załatwili mi miejsce. Szczerze? Bałam się tej rozmowy. Lubiłam Aleksa… Ale nie wiedziałam, czego mam się po nim spodziewać.
Wróciłam do swojego pokoju. Przez resztę wieczoru siedziałam na łóżku przykryta kocem i myślałam nad jutrzejszym dniem. Aleksowi nie odpisałam.
Zeszłam na kolację. Tam byli wszyscy siatkarze, włącznie z Maćkiem. Cały czas posyłał mi spojrzenia. Gdy rozmawiałam z chłopakami, ten udawał, że mnie nie widzi. Ogarniacie?
Chłopaki zaczęli rozmawiać o jutrzejszym meczu. O zawodnikach, o każdym z oddzielna.
- Jula, a może zagadałabyś do Aleksa? Bo chyba blisko jesteście ze sobą… więc mógłby dać  nam wygrać. – powiedział z cwaniackim uśmiechem.
- Myślę, że jedyne co mógłby ci dać, to w mordę. – powiedziałam uśmiechając się sztucznie.
I po co mu to było? Chłopaki go wyśmiali, ale to nie koniec wojny…
- Tak ostro? To zwykła pizda jest. – wyśmiał go.
Że ja mam go bronić?
- Wyczuwam zazdro, bo Atanasijević najlepszy atakujący Plus ligi… - chrząknęłam.
- Dajcie spokój. – powiedział, jak zwykle spokojnie Możdżon.
Wstałam i wyszłam. Nie miałam ochoty dłużej z nim dyskutować. Wychodząc, natknęłam się na Kurka. Wyglądał dziwnie, bardzo dziwnie.. Tak, jakby nie Kurek.
- Coś się stało? – spytałam i stanęłam naprzeciwko niego, zmuszając go do zatrzymania się.
- Myślisz, że jak ci powiem, to coś to zmieni? – nakrzyczał na mnie.
- Człowieku, szczerze powiedziawszy gówno mnie to obchodzi. Pytam bo wypada. Jak chcesz to cię wysłucham. Może ci pomogę… Ale ty zawsze jesteś najmądrzejszy.. ok.. – wzruszyłam ramionami i zaczęłam iść przed siebie.
- U ciebie, czy u mnie? – usłyszałam jego głos za sobą. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- U mnie. – powiedziałam i poszłam dalej.  
**********************

Ojej!
Tak się cieszę.. jest Was coraz więcej :)
Dziękuję Wam!
Przyjęta do szkoły, to teraz mogę psiać... ! ;)
Rozdział miał być wczoraj, ale brak weny... dzisiaj miał być wcześniej, ale moja siostra wróciła z za granicy i musiałam się nią nacieszyć :D
Komentujcie bo to motywuje, seriooo ;)
Pozdrawiam ;*